W naszej ankiecie dotyczącej wzrostu pensji otrzymaliśmy sporo komentarzy na temat (za które dziękujemy!), ale też sporo krytyki. Ponieważ nigdy nie blokujemy ani nie uchylamy się przed trudnymi sprawami, w tym poście chcemy raz na zawsze wyjaśnić niektóre sprawy. Żeby nie „męczyć buły” – nie będziemy już do nich wracać. Poniżej zarzuty do nas, może nie były pisane dosłownie tak, ale zachowaliśmy ich sens:
„Nic nie robicie dla pracowników”
Działalność związku zawodowego przejawia się w walce i pomocy jego członkom oraz wszystkim pracownikom. W pierwszym temacie wystarczy spytać każdego, kto się do nas zgłosił-zawsze pomagamy, a jeśli nie możemy (np. pracownik pobił kolegę i chce uniknąć dyscyplinarki) to mówimy, co można zrobić, żeby wyjść z tego jak najlepiej. Jeśli chodzi o wszystkich pracowników, piszemy do odpowiednich organów, nie akceptujemy propozycji, które nie są korzystne dla pracowników.
„Jesteście związani z Kauflandem umową, jesteście agentami Kauflandu, bierzecie od nich pieniądze”
Jesteśmy gotowi sądownie pokazać naszą wszelką dokumentację, udostępnić komunikatory, wykazy konta bankowego. NIGDY nie mieliśmy żadnej umowy z Kauflandem o współpracy, nasz zarząd zawsze (średnia pracy – 10 lat !) pracował na zwykłych stanowiskach w sklepie (nie w centrali!)I tu chcemy ostrzec, że szanujemy krytykę, ale nie znosimy publicznych jawnych kłamstw. I w przypadku oskarżeń o „bycie w związku z pracodawcą, branie pieniędzy itp” rezerwujemy sobie prawo, do pozwania tego kto tak twierdzi. Powinien się cieszyć, bo jak ma rację, i sąd to wykaże, to będzie zamożną osobą
Ale chyba nie…
„Zaakceptowaliście te żenujące podwyżki”
Kłamstwo. Praktycznie w ciągu 24 godzin od otrzymania odrzuciliśmy grudniową żenującą propozycję podwyżki ze strony pracodawcy.
„Kłamaliście że strajk był nielegalny”
Kłamstwo. To, że Kaufland nie wyciągnął konsekwencji, do co uczestników strajku bardzo nas cieszy, ale dalej utrzymujemy, że jeśli chodzi o strajk ostrzegawczy nie ma jednoznacznego prawa czy musi być referendum, czy nie. Czyli decyduje sąd-może tak, a może inaczej. I ponieważ referendum nie było nasi prawnicy, prawnicy Solidarności (najstarszego i największego ZZ w Polsce!) oraz Kauflandu też tak sądzili.
„Zniszczyliście strajk, ludzie Was posłuchali”
Przez lata pracy na marketach przekonaliśmy się, że pracuje się w Kauflandzie z wielu przyczyn, ale zdecydowana część pracowników to osoby rozumne. Czytają, słuchają i robią to, co uważają za rozsądne. Nikogo nie przykuwaliśmy do stanowisk pracy, nikomu też nie kazaliśmy strajkować. Opublikowaliśmy swoją opinię dla naszych członków, żeby uzmysłowić im, że sprawa jest niejasna i nie będziemy mogli na pewno im pomóc „w razie W” Na pewno więc nie mamy aż takiej mocy, żeby sprawić, że jedynie 30 sklepów na 250 wzieło udział w strajku, i może kilkuset na 15 000. Może warto się zastanowić, jakie były inne tego przyczyny ?
„Nikomu nic się nie stało kto brał udział w strajku a straszyliście”
Niestety to nie prawda. Otrzymujemy sygnały od sklepów ,że niektóre osoby, które strajkowały nie dostały propozycji przedłużenia umów, mimo że do momentu strajku nie miały żadnej informacji, że mają odejść. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.
:”Nie słychać o Was, nie jesteście głośni, więc nic nie robicie”
Jest takie powiedzenie. Krowa, która dużo ryczy, daje mało mleka. Staramy się robić to co możemy, nie obiecujemy cudów. Uzwiązkowienie w Kauflandzie jest na poziomie może 5-6%, spółki które umieją wywalczyć podwyżki, mają związkowców parę razy więcej. I dalej może nie jesteśmy tak głośni- ale np. patrz punkt wyżej w efekcie strajku, ileś osób nie mogło przedłużyć umowy z Kauflandem – i zostali bezrobotni. I co dalej z nimi ? Kto za to weźmie odpowiedzialność ?
„Inny związek umie zorganizować strajk”
Uważamy, że jak w życiu, krowa, która bardzo głośno ryczy, daje mało mleka. Ostatni strajk był relatywnie niewielki, choć strajkującym należą się ogromne słowa uznania za postawę. Teraz o ile Kaufland nie zgodzi się na warunki konkurencyjnego związku, ten zapowiada strajk i aby był on legalny musi go poprzeć 50% załogi. I tu nie ma żadnych wątpliwości, my ten protest poprzemy, nawet pomożemy. Ale jak to musi wyglądać w praktyce? Czyli trzeba objechać 250 sklepów w całej Polsce, od rana do wieczora tam być (zmiany poranne, środki, wieczory) ,łapać ludzi i przekonać połowę na sklepie, żeby z imienia i nazwiska podpisała się żę popiera strajk. I najlepiej na socjalu, albo przed lub po zmianie. Ale czy pracodawca wpuści związkowców na stołówkę? (niestety, nie musi..) Teraz niech każdy zobaczy sobie organizację ostatniego strajku i zada sobie pytanie, czy to jest możliwe. I uwaga – Kaufland też o tym wszystkim wie.
I na koniec-biorąc pod uwagę, że w Kauflandzie pracują ludzie rozumni, zadajmy sobie pytanie, czy ciągły krzyk służy faktycznie załatwieniu sprawy-czy reklamie, aby było jak najwięcej członków (czyli też składek członkowskich? )
„Inny związek wywalczy duże podwyżki”
Tu będzie gorzka prawda. Każda firma handlowa nie wymyśla rakiety na księżyc albo leku na raka, czyli nie liczy się misja i super cel tylko zysk. To nie szkoła, szpital tylko sieć sklepów. Taniej kupić, drożej sprzedać. Cyferki, pieniądze, ile jest na plusie. Tak więc pracodawca dając podwyżkę liczy, ilu ma pracowników, ile się zarabia w konkurencji, ile osób może odejść, a jeśli tak czy znajdzie nowych, jak dalece Ci nowi będą „robili zysk” lepiej/gorzej od starych. Wiemy, że czasem na marketach myśli się, że w centrali pracują osoby które „nic nie wiedzą ” -ale niestety, one wiedzą to wszystko bardzo dobrze. Dlatego, jeśli cała konkurencja daje podwyżki 600 zł lub wcale, zarabia się tam mniej lub tyle samo, jest dużo nowej siły roboczej zza granicy (Ci co pracowali za granicą -widzieliście kiedyś na socjalu np. w Niemieckiej fabryce plansze po polsku ?
) , są nowe podatki i inflacja-a patrzy się jak wyżej, ile będzie zysku, to znowu niech każdy sobie odpowie czy możliwa jest np. podwyżka o prawie 30%. Bardzo nam przykro, ale twardo stąpamy po ziemi i wiemy, co się może udać, a co jest fantazją.
„Inni mówią, że jesteście ……..” I może mają rację?
My od początku skupiamy się na pomaganiu pracownikom, i nie krytykujemy innych związków z zasady, żeby pokazać, że my jesteśmy najlepsi, a inni są tacy słaby. A wiemy ,że konkurencyjny związek obraża nas na komunikatorach, na swojej stronie zrobił nawet plik tekstowy, z wzorem odejścia od naszej organizacji. I teraz można sobie zadać pytanie-czy takie ataki na inny podmiot to wzmacnianie związków w ogóle czy osłabianie ? Czy służą wzrostowi członków u nas, żeby było więcej składek, czy pomagają we współpracy ? My w wielu postach pisaliśmy, że zachęcamy do zapisów do OPZZ, do Solidarności, można też do nas bo najważniejsze to się zrzeszać I Na razie niestety przegrywamy w ilości członków, bo nie rzucamy błotem, ale mamy nadzieję, że sytuacja ulegnie odwróceniu.

